Darmowy​ ​Program​ ​PIT​ ​dostarcza​ ​Instytut​ ​Wsparcia Organizacji​ ​Pozarządowych​ ​w​ ​ramach​ ​projektu​ ​PITax.pl​ ​dla​ ​OPP.

KRS

EVS Hiszpania (Wyspy Kanaryjskie): szok kulturowy na półmetku

3.06.2013, EVS (Wolontariat Europejski)

Prezentujemy dalszy ciąg relacji Michała Ryglewskiego, który w ramach Wolontariatu Europejskiego (EVS) wyjechał z ramienia Chrześcijańskiej Służby Charytatywnej (ChSCh) do Hiszpanii.

Minęło prawie siedem z dwunastu miesięcy mojego wolontariatu w Las Palmas de Gran Canaria i choć do pewnych zjawisk już przywykłem, to rola bycia wolontariuszem na wyspie u wybrzeży Afryki wciąż jest dla mnie wyzwaniem, niespodzianką i przygodą. Oczywiście nie jestem w stanie opisać tu wszystkich wartych opisania wydarzeń, ale postaram się zilustrować pierwsze zdanie niniejszej relacji – na przykładzie tzw. szoku kulturowego.

Po przyjeździe do Las Palmas de Gran Canaria wszystko było dla mnie nowe. Architektura, ocean, plaża, wulkaniczne góry, jedzenie, rytm dnia, język – wszystko. Ten natłok nowych wrażeń i informacji był właśnie tym, czego oczekiwałem po mojej podróży, co nie znaczy, że wiedziałem, jak się do niego ustosunkować. Krótko mówiąc – pierwszy etap szoku kulturowego był całkiem przyjemny dzięki entuzjazmowi początkującego EVS-owca.

Po dwóch czy trzech miesiącach mojego pobytu na wyspach przyszedł czas na etap drugi szoku kulturowego. Mniej więcej wtedy zacząłem odczuwać potrzebę bardziej zdecydowanego natarcia na „inną kulturę”, by nie poprzestać na podejściu powierzchownym. Bo co z tego, że w hipermarkecie zamiast pierogów ruskich sprzedają ośmiornice? Hipermarket to hipermarket. Co z tego, że znam dziesiątki nowych ludzi, jeśli w rozmowach poruszamy się zazwyczaj w obrębie globalnej popkultury? Przeżyłem zatem szok nie dlatego, że coś wydawało mi się dziwne w nowej kulturze, ale dlatego, że nie miałem dostępu do kolejnych dziwności. Słowem – przyszedł czas na zmianę podejścia do pracy wolontariackiej, na mozolne próby sforsowania bariery językowej, i na bardziej wysublimowane przyjemności podczas małej, osobistej rekonkwisty Gran Canarii.

Dzięki lokalnym wolontariuszom Centro Intercultural Ideas de Colores (CIIC) [organizacji goszczącej – przyp. red.] zacząłem pracować w pozarządowej organizacji pomagającej imigrantom (CEAR). Udzielam tam podopiecznym, wraz z innym wolontariuszem EVS, lekcji języka angielskiego oraz pomagam w porządkowaniu tamtejszego księgozbioru. Ponadto ewaluacja śródterminowa projektów EVS, która odbyła się „na półwyspie” wpłynęła bardzo pozytywnie na moje samopoczucie i pozwoliła spojrzeć na cały mój wolontariat z innej perspektywy. Po powrocie do Las Palmas rozpocząłem pracę w ośrodku dla osób niepełnosprawnych intelektualnie (ADEPSI). Praca tam to dla mnie duże wyzwanie, ale świetnie wpisuje się w plan działania w drugim etapie szoku kulturowego. Kto wie, może w pozostałych pięciu miesiącach mojego pobytu znajdzie się miejsce na jakiś trzeci etap szoku!?

Michał Ryglewski

Więcej zdjęć na YouTube.

Zgłoś uwagę do strony

Ta strona używa plików Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Czytaj więcej »
Zamknij